Jak pisaliśmy wcześniej, mieliśmy (wraz z Markiem Ziębą – reprezentującym RDLP Wrocław) wielką przyjemność osobiście odebrać nagrodę przyznawaną przez ESRI za „Szczególne Osiągnięcia w Systemach GIS" (Special Achievement in GIS - SAG Award). Przyjemność była tym większa, że nagroda czekała w San Diego. Laureatem został system GIS, którego koncepcja dojrzewała i realizowana była wciągu ostatnich pięciu lat… i wciąż jest udoskonalana. ?rodki na nasze (trzeba uczciwie przyznać – czasami wyssane z palca pomysły) zapewniał głównie Interreg III A, a w części dotyczącej Nadleśnictwa Szklarska Poręba - Fundusz Leśny. Sukces (nieprzypadkowo wybrałem właśnie to słowo) możliwy był dzięki temu, że nie wiedzieliśmy zupełnie nic o istniejących ograniczeniach.


Pomysł zintegrowanego zarządzanie firmą, zwłaszcza taką, w której ogromne znaczenie ma przestrzeń działania, niczym nowym nie jest więc trudno tu dopatrywać się innowacyjności. Problem polega na tym, by tworzony system był jednolity (tłumacząc to na język informatyczny, by korzystał możliwie z jednej bazy danych – szczytem marzeń byłaby tu geobaza, która zawierałaby zarówno warstwy mapowe jak i informacje leśne czy księgowe). Dla takiego bazodanowego ideału ważne jest by użytkownik końcowy mógł bezproblemowo system obsłużyć… najlepiej więc by interfejs był przejrzysty i obsługiwał wszystkie potrzebne aplikacje (bo oczywiście inny program do podlewania ogródka a inny do dozowania wody sprawy nie ułatwia). Najważniejsze jednak by to co tworzymy w „zero-jedynkowym” świecie ułatwiało i przyspieszało pracę w „realu” na wszystkich szczeblach zarządzania, gdzieś tam na końcu bowiem leśniczy, nadleśniczy czy dyrektor powinien dostać szybką i ekonomicznie najbardziej przydatną odpowiedĽ na pytanie, które go aktualnie nurtuje. Jeśli więc np. zbieramy dane do Natury 2000 to zbierajmy je w dwa tygodnie bo są takie możliwości! Czy taki właśnie jest nasz nagrodzony system ? Oczywiście, że nie. Jeszcze bardzo wiele mu brakuje żeby choć w połowie spełniać wszystkie powyższe postulaty, ale też ciągle nad nim pracujemy…
Poza tym naszym celem nie jest tworzenie alternatywnego SILP-u 3…, 4…, czy nawet 5…, ale testowanie rozwiązań (zgodnie z filozofią działania leśnych kompleksów promocyjnych), które z pewnością sprawdziłyby się również w skali makro (czyt. w całych Lasach Państwowych).
Wróćmy jednak do konferencji… W tym roku, pewnie ze względu na kryzys, który podobno dotknął również Kalifornię (cały czas się rozglądałem, ale nigdzie go nie widziałem) było o 3 tysiące mniej uczestników – pozostało więc „tylko” 12 tysięcy. Wszyscy pomieścili się w San Diego Convention Center, gdzie przez cały tydzień trwały spotkania, warsztaty, prezentacje, targi, uroczystości wręczania nagród i wiele innych. Ogólnie rzecz biorąc było w czym wybierać, w ciągu dwugodzinnych bloków prowadzonych było równolegle 45 prezentacji. Targi natomiast dawały wyśmienitą okazję do zapoznania się z tym co w GIS-ie (ale i w ogóle technologiach geomatycznych) najnowszego – obecnych było ponad 350 wystawców z całego świata.









Zapoznać się można było zresztą nie tylko z technologiami, ale i z różnymi osobami jak Roger Tomlinson, Jack Dangermond, kongresmanami, prezesami lub dyrektorami firm, których nazwy widnieją na frontowej ściance mojego komputera itp., itd. Trzeba przyznać, że trudno o lepszy poligon doświadczalny niż tego typu konferencja gdzie praktyka zderza się z wyobraĽnią producentów… a może odwrotnie. Pomiędzy tymi wszystkimi atrakcjami wciśnięte było również wręczanie nagród (SAG). Ogółem, jak naliczyliśmy z kolegą, nagrody otrzymało ponad 250 różnych organizacji z czego większość ze Stanów Zjednoczonych a reszta oczywiście z całego świata.

Dzięki uprzejmości Witka Frączka – pracownika ESRI w Redlands, mogliśmy również zajrzeć za drzwi, które dla normalnych gisowych śmiertelników są szczelnie zamknięte – nie mówiąc już o szpiegach gospodarczych.



Sama siedziba ESRI (firmy, która bądĽ co bądĽ ma już 50 % udziału w światowym rynku) widziana z drogi lokalnej przedstawia się bardzo skromnie – kilka pochowanych pomiędzy drzewami brązowych budynków, otoczonych potężnymi głazami narzutowymi (pomysł żony Szefa Wszystkich Szefów – która podobnie jak on sam jest architektem krajobrazu). Jednak w tych niepozornych budyneczkach kiełkują pomysły, których nie powstydziliby się nawet pracownicy Nadleśnictwa ?wieradów (no może nieco się zapędziłem).


Kończąc tą nieco przydługą relację, chciałbym podziękować wszystkim (których sobie przypomnę), którzy w jakikolwiek sposób pomogli nam w zrobieniu zdjęcia z Jackiem Dangermond’em:
Zbyszkowi Kamińskiemu jako współautorowi wniosku do Interregu III A pt.: „Koordynacyjne Centrum Edukacji i Promocji Przyrodniczo-Leśnej w ?wieradowie Zdroju”, który w trakcie składania głównych dokumentów spędzał więcej czasu ze mną niż z własną żoną – ze mną było podobnie (podkreślam bo moja żona też może to przeczytać)
Basi Rymaszewskiej za to, że miała siłę (będzie tego jakieś 7 kg faktur i dokumentów) i cierpliwość (kontrole DUW, ZUS, ILP) rozliczać wszystkie te urządzenia i prace, których nazwy widzieliśmy pierwszy raz w życiu.
naszemu Szefowi Wiesławowi Krzewinie, który zapalał nam wszystkie zielone światła na drodze projektu – bywało nawet, że łamał przepisy ruchu drogowego ;-)
Zycie Bałazy czyli nadleśniczemu ze Szklarskiej Poręby (a prywatnie wiadomo…) za zdobycie środków z FL i przyłączenie się do naszego bądĽ co bądĽ pomysłu (tu podkreślam naszego żeby nie było…)
Andrzejowi Matysiakowi czyli ówczesnemu Dyrektorowi LP za zatwierdzenie środków z FL niezbędnych do realizacji projektu na terenie całego LKP Sudety Zachodnie.
Krzyśkowi Okle za wsparcie w staraniach o rozszerzenie zadań na oba nadleśnictwa LKP
Tomkowi Zawile-NiedĽwieckiemu i Pawłowi Strzelińskiemu za wielokrotne burze mózgów i tzw. lobbing (ang. lobbying - dosłownie: oddziaływanie, wywieranie wpływu w kuluarach) naszego projektu
Wykonawcom projektu ale i firmom, które nas wspierały i nadał wspierają swoją wiedzą oraz oczywiście oprogramowaniem jak m.in.: SmallGis, Oracle, Taxussi i oczywiście ESRI Polska.
wreszcie Michałowi Czerwonce, który jakieś 5 lat temu zabrał nas na spotkanie w KPN-ie gdzie dowiedzieliśmy się co to jest ten LIDAR.
Radomir Bałazy

Dziś jest:


